Moja  historia - część 2.

W porównaniu do rówieśników Aleksander był nieruchliwy i wydawał się być jak na zwolnionym filmie. Jeżeli coś go zainteresowało, to zanim to wziął potrafiło upłynąć kilka minut. Wędrowaliśmy od neurologa do neurochirurga. Podejrzenie wodogłowia, obserwacja w kierunku guza mózgu wykluczona po zrobieniu tomografii, i praca nad tym, żeby dogonić rówieśników. Mimo to Aleksander był ciągle o kilka miesięcy do tyłu w stosunku do rówieśników.

Rehabilitacja Aleksandra trwa od trzeciego miesiąca życia do dziś. W wyniku ciężkiej pracy udawało się nam wymuszać każdą fazę rozwojową. Pierwszy rok życia Aleksandra to poza rehabilitacją ciągłe wędrówki od lekarza do lekarza.

Pierwsze urodziny przywitaliśmy pierwszą trafioną diagnozą – cytomegalia wrodzona. Okazało się, że to ona była przyczyna naszych wcześniejszych problemów. Rozpoczęliśmy leczenie przeciwwirusowe. Po pierwszej dawce Heviranu wirus wycofał się z krwi, ale mimo kolejnych dawek pozostawał aktywny w moczu. Po pierwszej dawce Heviranu Aleksander mocno przyśpieszył w rozwoju; mając 14 miesięcy już sprawnie sam chodził. Przez kilka tygodni wydawało się, że kłopoty to przeszłość. Boże - jak ja chciałam, żeby wreszcie było dobrze. Jednak tak nie było. w tym czasie zaobserwowałam, że Aleksander się zamyślał i na chwilę przestawał reagować na cokolwiek. Lekko przy tym sztywniał. Takie „zawieszki” zdarzały się coraz częściej i z czasem było ich coraz więcej. Przez kilka miesięcy neurolog ignorował moje spostrzeżenia, jednak po wykonaniu EEG nie było jednak złudzeń, że Aleksander miał również padaczkę.